Hej, moje włosy przeszły już dużo. Mój naturalny kolor to ciemny brąz, jednak gdy zaczął się wiek dojrzewania i gimnazjum, zaczęło się też eksperymentowanie z włosami. Najpierw postanowiłam sobie zrobić ombre, oczywiście sama. Było to tragiczne, miałam włosy do ramion i mniej więcej 10cm od skóry głowy zaczynał sie odcinający żółty blond.. Potem przyszła faza na ognisto rude włosy, potem postanowiłam wrócić do brązu. Następnie był czarny i włosy przedłużane na keratyne, oczywiście zdjęłam sobie sama te włosy i moje hairy były w stanie tragicznym :D Potem nie farbowałam długi czas, aż gdy byłam na woodstocku zamarzył mi się fiolet, bo zobaczyłam, że przy kranach laski sobie farbują, więc zafarbowały i mi. Efekt był mizerny, prawie niewidoczny, ponieważ, po tym jak czarna farba się wypłukała i został brąz, jedynie w słońcu świeciły się na fioletowo. W między czasie regularnie doczepiałam włosy na clip in, prostowałam, tapirowałam i lakierowałam. Były w opłakanym stanie. Aż z początkiem 1 liceum powiedziałam sobie dość i dosłownie wyrzuciłam do śmietnika wszystkie prostownice, suszarki i inne tego typu rzeczy. Nie były to drogie sprzęty, więc nie było mi tego tak szkoda, a po tym jak ścięłam włosy w 2 gimnazjum do ramion, urosły mi przez 2 lata może z 4cm, tragedia. Przeczytałam niezliczoną ilość wpisów i vlogów na youtube, o tym, jak zapuścić włosy, pielęgnować i odżywiać. Zaczęłam je olejować mniej więcej 2 razy na miesiąc, bo nie chciało mi się, albo zapominałam. Robiłam to zwykłym olejem do smażenia, a jak postanowiłam się pofatygować kilka przystanków dalej, kupowałam olej kokosowy. Nakładałam też raz w tygodniu maske z jajka i olejku rycynowego. Zaopatrzyłam się również we wcierkę z Joanny, oraz otworzyli w moim mieście drogerie Hebe i udało mi się kupić maskę Kallos Latte. Te dwa produkty okazały się genialne! Przynajmniej wydaje mi się, że to głównie zasługa tych produktów, bo moje włosy zaczęły rosnąć NORMALNIE, efekt "normalnie", uważam za duże osiągniecie, bo wtedy nie rosły w ogóle. Dalej nie używałam ciepła, ani innych tego typu rzeczy, które mogły niszczyć włosy. Ta maska starczyła mi mniej więcej od października do maja, więc dosyć długo. Stosowałam ją inaczej niż karze producent, a mianowicie, prawie po każdym myciu. Robiłam tak, że 3 razy w tygodniu nakładałam ją na godzinę, a po innych myciach na 5min. Jeżeli jej nie stosowałam, to była to na pewno odżywka z Garniera Ultra Doux, masło karite. No i moje włosy już po 3 miesiącach poprawiły się o 180stopni. Aż tu nagle, ja głupia, która niestety nie lubi nudy, postanowiła sobie zrobić niebieskie ombre. Moje brązowe włosy, których nie farbowałam od pół roku i został mój naturalny kolor, rozjaśniłam na końcach po czym nałożyłam turkusowy toner. Efekt mi się nie podobał.. Nie to, że było to źle zrobione, bo wyglądać, to wyglądało, ale nie czułam się w takiej koloryzacji dobrze. Pochodziłam z tymi włosami około tygodnia i zafarbowałam na brąz. Musiałam wtedy zafarbować całe włosy, bo bałam się, że kolor może się odcinać od mojego naturalnego. No i chodziłam sobie tak do marca, aż przyszła ochota na ombre. Przejście i wykonanie było okej, lecz niestety zamiast blondu, wyszedł zielony, a to dlatego, że nie zrobiłam wcześniej nic z tym niebieskim tonerem tylko od razu nałożyłam brąz. Znowu mi się nie podobało i czułam się źle. Więc po tygodniu zafarbowałam na brąz. Mimo tego wszystkiego moje włosy trzymały się nieźle i rosły. Po tej wpadce nie robiłam już z nimi nic, tylko od czasu do czasu, farbowałam na mój naturalny kolor, ponieważ przez te wszystkie nieudane koloryzacje, w słońcu strasznie się rudziły, a ja myślałam, że jak po prostu nałożę brązową farbe, to, to zniknie, heh.. Nawet nie zwracałam uwagi czy odcień jest chłodny czy zimny, oby brązowy, bo w końcu na opakowaniu świeciły się normalnie, a nie na rudo (GŁUPIA, GŁUPIA JA!). No i te moje włosy sobie rosły, żyły, były w co raz lepszej formie, aż tu tydzień temu naszła mnie ogromna ochota na sombre. Poszłam umówić się do fryzjera, włosy mam bardzo gęste i już za łopatki, więc zaśpiewali mi kwote 255-300zł. Na początku zgodziłam się, pomyślałam sobie, a tam, przynajmniej będzie ładnie, może namówię rodziców to mi fundną. No niestety ojciec powiedział, że chyba upadłam na głowe. Sama żadnych dochodów nie mam, a w zbieraniu pieniędzy jestem do dupy, więc pozostało mi czekać, na jakąś okazje kiedy mam szanse dostać większą sume, czy jakiś prezent, albo, zgadnijcie. ZROBIĆ SOBIE W DOMU. Ja oczywiście jak się na coś na palę to nie mogę czekać, ale zaskoczę was, ale moja koloryzacja wyszła w miarę udana. Następny post własnie chce zrobić o tym jak rozjaśniłam swoje farbowane włosy i zrobiłam sombre, oraz pozbyłam sie rudego i żółtka na głowie ;)
~Daff..
sobota, 31 października 2015
czwartek, 29 października 2015
Mój pierwszy raz
Cześć. Jestem Daff, przedstawiam się nickiem, dlatego, że na razie chciałabym zachować anonimowość mojego imienia i nazwiska. Mam 17 lat, mieszkam na podlasiu i poczułam nieodpartą chęć i potrzebę stworzenia swojego bloga. Jest to moje trzecie podejście do blogowania i mam nadzieje, że te będzie udane. Nie oczekuje; sławy, pieniędzy i wielkiej kariery. Liczę na chociaż małe grono odbiorców, z którymi mogłabym podyskutować na wiele tematów. Jeżeli chodzi o tematykę bloga to... jej nie ma. Blog po prostu nie ma tematu. Nie wiem czy to dobra koncepcja czy zła, ale jestem osobą, która ciągle szuka sposobu na życie, szuka siebie. Mam tendencje do częstych zmian decyzji, szkół, zainteresowań i nastroju. Chciałabym na pewno podzielić się z wami moimi włosowymi historiami, oj działo się na tej głowie, chce też pokazać trochę moich makijaży. Myślę też o tematach sztuki, wszelkiego rodzaju. Może kogoś tym zaskoczę, ale interesuje się również astronomią. Uwielbiam patrzeć w gwiazdy, oglądać filmy dokumentalne, zgłębiać tą całą teorie wszechświata i czasoprzestrzeni. Czasem bawię się w Einsteina. To były tylko przykłady, bo posty mogą się pojawić na prawde od czapy. Nie zdziwie się jak będzie 5 postów pod rząd na temat włosów, a tu nagle mechanika kwantowa. Pewnie czasem będę wylewać swoje utrapienia i zażalenia, mimo tego, że nie lubie pokazywać przy ludzi słabości, czasem to pomaga. Nikt nie jest ze stali, no ale nie będę teraz filozofować, nie? Tak czy owak, mam nadzieję, że moja twórczość was zainteresuje, a pierwszy post będzie włosowy!
··Daff..
··Daff..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)