Hej, zwolniłam się dziś wcześniej z zajęć dlatego miałam troche czasu i postanowiłam, że spróbuję w końcu laminowania włosów. Naczytałam się o tym bardzo dużo, jednak byłam do tego sceptycznie nastawiona, no bo, żelatyna? na włosy?! Wydawało mi się to mega dziwne i nie wiedziałam czemu akurat ten produkt spożywczy ma pomóc włosom. Potem doczytałam, że żelatyna zawiera proteiny, a moje włosy proteiny bardzo lubią, dlatego zrobiłam im keratynowo proteinową bombe! :D
Rozpuściłam 1 łyżkę żelatyny w 3 łyżkach gorącej wody, wymieszałam aby zniknęły wszelakie grudki itp. po czym pozostawiłam do ostudzenia i poszłam umyć włosy. Umyłam je szamponem z pantene, który według producenta również proteiny zawiera. Następnie osuszyłam lekko włosy ręcznikiem, do miski z ostudzoną żelatyną dodałam łyżkę maski Kallos keratyna + proteiny, energicznie wymieszałam, po czym nałożyłam na włosy. Jeżeli chodzi o konsystencje, była baaardzo gęsta, taka jakby trochę "żelowa".
PRZED:
Jak widać włosy są napuszone, wyglądają niezbyt korzystnie, sianowate i przesuszone.
PO:
Efekt według mnie jest fenomenalny, laminowanie na moich włosach sprawdziło się znakomicie. Myślę, że nie muszę się tu dużo rozpisywać, ponieważ efekt widać gołym okiem. Po tym eksperymencie wyglądają bardzo dobrze, zważając na ich obecny stan po rozjaśnianiu. No i nie są napuszone, a zalezalo mi na tym bardzo ;) sa też bardzo miękkie, sypkie i nawilżone.
Polecam wam laminowanie bardzo gorąco! ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz